Historia jednego łóżeczka

Jest sobota po południu. Za oknem plucha i wieje, więc zamiast zwyczajowego spaceru, Kasia z Michałem i 20to miesięcznym Adasiem wybrali się do sklepu meblowego. Może nawet skandynawskiego?

Już niedługo przyjdzie na świat Milenka, więc to ostatni dzwonek, żeby zrobić ostatnie zakupy do wyprawki dla córeczki. Część rzeczy dostanie po bracie, część jednak, wiadomo, trzeba kupić nowe. Poza tym, tam jest tak fajnie, można się zainspirować, obejrzeć nowe rozwiązania do pokoju dziecięcego albo salonu. Chociaż na koniec, przy kasie, zazwyczaj orientujemy się, że znowu mamy koszyk pełen zapachowych świeczek, wymyślnych poduszek w koty i ramek na zdjęcia. Przynajmniej u mnie zazwyczaj tak to się kończy…

Ale nie w naszej dzisiejszej historii! O nie, Kasia i Michał, skupieni na celu, przemierzają tylko część z wyposażeniem pokoju dziecięcego. Jest nowy przewijak, pojemniczki. Drewniane zabawki. Są też dziecięce łóżka. Takie prawdziwe, już dla starszaków. Nie ze szczebelkami. Jedne z baldachimem, inne w kształcie domków. Są też piętrowe. Kolorowe i przyciągające wzrok. Na każdej barwna pościel z ulubionymi bohaterami oraz stosy pluszaków.  Adaś jest zachwycony. Wypróbowuje każde z tych łóżek (niestety rodzice skakać nie pozwalają?!) i zdecydowanym, nie znoszącym sprzeciwu głosem mówi: “Chcem tem, chcem tem” pokazując palcem na jeden z modeli. …. “W sumie…? Co prawda nie planowaliśmy jeszcze zakupu nowego łóżka, ale może to dobry pomysł? To ze szczebelkami przejmie Milenka, akurat dobrze się wszystko zgra w czasie. Szczególnie, że Adaś chce, bałam się że będzie problem z taką przeprowadzką. Co myślisz Michał?”. “Czemu nie..”

I tym sposobem obok tuzina świeczek, przewijaka i pościeli wylądowała jeszcze karteczka na odbiór nowego mebla z magazynu. Zakupy udane! 

A wieczorem w domu… 

A wieczorem w domu Adaś pięknie zasnął na swoim nowym łóżku i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Takie zakończenie, oczywiście też jest możliwe. Nie znamy przecież, ani Adasia, ani jego rodziny, na tyle dobrze, by coś tu wyrokować. Jednak w wielu rodzinach taki nowy mebel kupiony zbyt szybko zamiast służyć i cieszyć, przysparza tylko problemów. Rodzicom kolejnych siwych włosów ze stresu, a dla malucha może być zagrożeniem. Szczególnie w sytuacji z naszej historii, gdzie niedługo ma pojawić się młodsze rodzeństwo…   

Dlaczego niemowlaki śpią w łóżeczku ze szczebelkami?

Roczne dziecko stoi w łóżeczku ze szczebelkami i uroczo się uśmiecha

Nieprzypadkowo wybieramy dla naszych najmłodszych, łóżeczko ze szczebelkami. Jest to najbezpieczniejsze miejsce do snu dla małego dziecka. I to nie tylko, dlatego że nie znający strachu maluch, gdy się obudzi, mógłby sturlać się lub zeskoczyć ze zwykłego łóżka. Ma to również związek z tym, jak śpią maluchy. Małe dzieci mają jeszcze słabo wykształcone ścieżki nerwowe w mózgu, odpowiedzialne za atonie mięśniową podczas fazy snu REM. Co to oznacza? Że dzieci śpią głośno i aktywnie. Bardzo często wiercą się, kopią, przekręcają z boku na bok, czy ssą swój język. Hałasują i wykonują częściowo czynności, które im się śnią, ponieważ paraliż mięśni, który chroni nas dorosłych, przed obijaniem się podczas marzeń sennych, u dzieci, nawet kilkuletnich, nie działa tak sprawnie.

Duże łóżko to nie jest cel do osiągnięcia.

Wielu rodziców przenosi malucha do łóżka bez szczebelków bardzo wcześnie, ponieważ ma poczucie że jest to kolejny krok milowy do osiągnięcia. Ale to jest trochę jak z odpieluchowaniem. To, że zdejmiemy naszemu niemowlakowi pieluchę, a potem wysadzamy go godzinami albo biegamy ze szmatami po całym domu, wcale nie oznacza, że dziecię jest odpieluchowane i że było na to gotowe. Tym bardziej, nie jest to wyznacznikiem jego dojrzałości, mądrości czy też inteligencji. Dokładnie tak samo jest z łóżkiem. To że zmienimy maluchowi łóżko, na takie bez szczebelek, wcale nie oznacza, że maluch był na to gotowy. Nawet jeśli przeprowadzka poszła gładko, a maluch sam chciał tej zmiany. 

W wieku poniżej 2 lat, zazwyczaj chęć ta wynika z chwilowego zachwytu podczas wizyty w sklepie, jak w przypadku Adasia. Albo też z presji dorosłych, którzy raczą malucha różnymi zachęcającymi komentarzami, np.: “Duże dzieci śpią w dużym łóżeczku”. Czasem motorem napędowym zmiany, bywają dziadkowie” “Jeszcze w łóżeczku? Ty w jego wieku już dawno byłaś w dużym łóżku” (i nie nosiłaś pieluchy, czytałaś i znałaś tabliczkę mnożenia… 😉 ). 

Dlaczego warto poczekać?

Oprócz względów bezpieczeństwa związanych ze sposobem w jaki dzieci śpią, zachodzą jeszcze przesłanki psychologiczne, również częściowo związane z bezpieczeństwem.

dziewczynka stoi na taborecie i maluje ścianę

Dwudziestomiesięczne dziecko może nocami chodzić po swoim pokoju, wyciągając szuflady, odłączając lampy, majstrować przy gniazdkach. Może wspinać się na meble i robić wiele innych, potencjalnie niebezpiecznych rzeczy. Nawet jeśli widzimy, że dziecko próbuje wydostać się z łóżeczka, prawie zawsze lepiej i bezpieczniej jest zatrzymać je w łóżeczku tak długo, jak to tylko możliwe.
Dzieci, nawet w okolicach drugiego roku życia, niekoniecznie będą rozumiały zasady związane z dużym łóżkiem. Tzn. np. że zostajemy w łóżku przez całą noc. Dodatkowo w tym wieku dochodzi negatywizm dziecięcy i tzw. “bunt dwulatka” wraz z testowaniem granic.  Może się to więc skończyć – i często tak właśnie się dzieję, że dzieci które w łóżeczku zasypiały spokojnie, w dużym łóżku stosują turystykę pieszą przez pół nocy. Zazwyczaj mamy wtedy do czynienia z dwoma scenariuszami.  Albo rodzice po kilkudziesięciu próbach odprowadzenia malucha do łóżka, poddają się zmęczeni i zabierają go do swojego łóżka, w którym nikt się nie wysypia. A nowe łóżko służy jako dekoracja. Albo zamykają pokój malucha na klucz, co często powoduje łzy i napady złości, których każdy rodzic chce uniknąć.

Warto zwrócić uwagę, że również położenie dziecka na drzemkę w dużym łóżku bez szczebelków, będzie sprawiało więcej problemów. A dzieci w wieku około 2 lat potrzebują jeszcze jednej, chociaż krótkiej 40 minutowej, drzemki w ciągu dnia. Więcej nt. norm znajdziesz w tym wpisie.

Małe dzieci mogą również tęsknić za przytulną, bezpieczną atmosferą, jaką dają szczebelki w łóżeczku dziecięcym. Znam rodziny, które żałowały przeniesienia dziecka do łóżka i wycofywały się z tej decyzji. W pokoju stało wtedy nowe łóżko a obok łóżeczko ze szczebelkami.  Ważne, żeby nie traktować tego jako regres. 

To nie jest cofanie się w rozwoju. To słuchanie swojego dziecka.

Kiedy jest dobry czas na przenosiny do łóżka bez szczebelków?

Dobry moment, to taki, gdy dziecko jest już na tyle dojrzałe, tzn. ma już umiejętności poznawcze i werbalne, by zrozumieć i zaakceptować zasady dużego łóżka. Zazwyczaj umiejętność ta przychodzi w okolicach trzecich urodzin. I to jest wiek jaki większość konsultantów snu, łącznie ze mną rekomenduje na zmianę łóżeczka na duże. Dzieci w tym wieku są też już trochę bardziej świadome ewentualnych konsekwencji i zagrożeń związanych z ich zachowaniem. Ryzyko więc, że zrobi sobie krzywdę w pokoju, jest dużo mniejsze. Jednak, oczywiście, nawet w przypadku 3 latka trzeba przygotować pokój do tego, by dziecko mogło w nim przebywać same, bez asysty rodzica. 

Przykręcamy meble do ściany, zabezpieczamy gniazdka, a jeśli mieszkamy wysoko, warto dołożyć zabezpieczenie do okien. Nie trzeba wymieniać całych klamek. Zabezpieczenia Reer kosztują ok 40 zł i można je zamontować do większości klamek w plastikowych oknach i drzwiach balkonowych.

 
Czasami powodem zmiany łóżeczka ze szczebelkami na zwykłe łóżko jest moment gdy dziecko fizycznie z niego wyrasta. Łóżeczko powinno być min 15 cm dłuższe od wzrostu dziecka. Zazwyczaj dzieje się to w okolicach 2,5- 3 lat, jeśli jednak mamy w domu wyjątkowo wysokiego malucha, można rozważyć zakup większego łóżeczka ze szczebelkami: 140 cm. To spokojnie powinno wystarczyć do trzecich urodzin.

Czasem też powodem zmiany łóżeczka jest to, że maluch wychodzi górą ponad szczebelkami. Jest to bardzo częsty powód, ale wspinaczkowe zapędy naszego malucha, wcale nie muszą oznaczać pożegnania z łóżeczkiem. Jest na to kilka sposobów, to jednak jest szerszy temat, na osobny wpis na blogu.